- mleczko do ciała z serii Urea,
- balsam do ciała z serii Collagen
- Nawilżający aloesowy balsam do ciała Aloe Vera.
Balsam
do ciała Avena Collagen z
wyciągiem śluzu ślimaka
Jako pierwszy zdecydowałam się używać
balsam ze śluzem ślimaka. Dlaczego akurat jego? Bo ma cudowny zapach. Zapach,
który mi się kojarzy z pudrem dziecięcym.
Balsam jest koloru białego, dość rzadkiej
konsystencji, no i ten cudowny zapach. Zakochałam się w tm balsamie. Balsam
świetnie się rozprowadza po skórze i bardzo dobrze wchłania. Skóra po nim jest
jedwabiście gładka. Zapach pozostaje na skórze, wprawdzie nie na długo, ale ja
nie lubię (nawet jak to jest taki piękny zapach) jak balsamy i mleczka za długo
pachną na moim ciele. Dzięki temu balsamowi moja skóra po opalaniu, a
stosowałam go właśnie w czasie wyjazdu urlopowego, była bardzo dobrze nawilżona
i nie przesuszona. A wiadomo zarówno nadmierne nasłonecznienie jak i morska
woda źle wpływają na naszą skórę. Dodatkowo widać było jak dobrze się utrzymuje
opalenizna na mojej skórze.
Nawilżający aloesowy balsam do ciała Aloe
Vera - z miąższem aloesu
Skład (INCI):
Balsam jest koloru bardzo jasnozielonego i aloesowo-trawiastego zapachu. Konsystencję ma taką samą jak balsam z kolagenem. Balsam bardzo dobrze rozprowadza się na skórze i bardzo dobrze wchłania nie pozostawiając tłustej warstwy. Skóra po nim jest bardzo dobrze nawilżona i odżywiona.
Mleczko
do ciała UREA z czynnym mocznikiem
Skład (INCI):
Ten balsam również jest białego koloru, a jego zapach jest najbardziej intensywny z tych trzech produktów. Pachnie tak trochę kwiatowo, trochę pudrowo, ale bardzo przyjemnie. Z tych trzech balsamów ten ma najbardziej treściwą konsystencję i po posmarowaniu na skórze pozostawia lekki film, ale nie jest on tłusty. Dzięki niemu czuć, że skóra jest zabezpieczona przed wysuszeniem, a dodatkowo jest odżywiona, dzięki składnikom odżywczym zawartym w balsamie.
Naprawdę jestem bardzo zadowolona z tych balsamów. Nie dość, że
bardzo dobrze odżywiają i nawilżają skórę to jeszcze są bardzo wydajne. Każde
opakowanie miało 100 ml, a wystarczało mi na dwa tygodnie codziennego
smarowania na całe ciało. Uważam, że jest to bardzo wynik. Dziękuję Ambasadorka
Kosmetyczna za możliwość przetestowania tych
kosmetyków i zapoznania się z nową (dla mnie) marką kosmetyczną. Bardzo chętnie
sięgnę po inne ich kosmetyki.
A czy Wy znacie te kosmetyki? Jak się spisały u Was? Czekam na
Wasze komentarze i opinie.
Kochani zapraszam do obserwowania mojego bloga zarówno na FB
jak i na instagramie,
oczywiście zapraszam do
dołączenia do grona obserwatorów przede wszystkim tu, na blogu.
Balsam z aloesem ma śliczny zapach, lubię go ze względu na działanie. :)
OdpowiedzUsuńNajbardziej ciekawi mnie wersja Urea :)
OdpowiedzUsuńmogłąbym się na nie skusić i wypróbować ;)
OdpowiedzUsuńOjj nie dla mnie te balsamy, ale cieszę się że jesteś zadowolona :)
OdpowiedzUsuńWidziałam je już kilka razy, ale jak tak patrzę, nie są to produkty, które chciałabym używać :).
OdpowiedzUsuńNajbardziej mnie zainteresował ten z aloesem :)
OdpowiedzUsuńŚlimak najlepszy, lubię najbardziej <3
OdpowiedzUsuńWszystkie trzy balsamy bardzo ciekawe - chętnie bym je wypróbowała ;)
OdpowiedzUsuńFajnie ze sie u Ciebie sprawdzily, ja mialam ten Aloesowy i nie jest moim faworytem niestety ;)
OdpowiedzUsuń