piątek, 20 października 2017

Wieczorny relax :)

Witam :)
za nami tydzień pięknej złotej jesieni, a za mną tydzień ciężkiej pracy. Czas na relaks, zbierania sił na następny nie łatwy tydzień i maseczkę :) 
Dziś zastosowałam ostatnią maseczkę nawilżającą w płachcie z limitowanej serii Balea TUCHMASKE Sweet Mango Maseczka do twarzy w płachcie fajny arbuz

Opis:
Maseczka do twarzy Balea nadaje się do każdego rodzaju skóry. Zapach świeżego arbuzach, nadaje skórze cenną wilgoć. Olej migdałowy zmiękcza skórę delikatnie i gładko i zapewnia promienną cerę. Czysty urlop.  (niestety nie jest to doskonałe tłumaczenie, ale tylko taki opis znalazłam).
Skład INCI: 
Aqua, Glycerin, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Ascophyllum Nodosum Extract, Epilbium Angustifolium Flower / Leaf / Stem Extract, Portulaca Oleracea Extract, Butylene Glycol, 1,2 - Hexanediol, Citrullus Lanatus Fruit Extract, Methylpropanediol, Pullulan, Cellulose Gum, Ethyl Hexanediol, Polylgyceryl - 3 Methylglucose Distearate, Carbomer, Phenoxyethanol, Parfum, Sodium Hydroxide, Sodium Hyaluronate 
Maseczka opakowana jest w aluminiową saszetkę, dzięki której zawarty płyn nie wylewa się, ani maseczka nie wysycha. Opakowanie bardzo łatwo się otwiera.
 
 Sposób użycia:
 
Dzięki temu obrazkowi wszystko staje się proste. Należy wyjąć maseczkę z opakowania, nałożyć na twarz, potrzymać 10 minut. Potem maseczkę zdjąć, resztę płynu wklepać w skórę. Po wyjęciu z opakowania moim oczom ukazał się biała płachta o delikatnym zapachu arbuza

Maseczka bardzo fajnie układa się na twarzy. Jest bardzo dobrze nawilżona, ale nic z niej nie skapuje ani podczas nakładania, ani podczas tych 10 minut, w ciągu których miałam ją na twarzy.
 
 Maseczka po nałożeniu leciutko chłodzi, ale to skutek tego, że jednak mamy mokry materiał na buzi. Po zdjęciu maseczki resztkę płynu lekko wklepałam w skórę, nie pozostała na buzi żadna klejąca się warstwa, czyli pozostały płyn wchłonął się całkowicie.
Po maseczce skóra jest zdecydowanie lepiej nawilżona.
Jestem bardzo zadowolona również z tej maseczki balea. Szkoda, że to już ostatnia z limitowanej edycji.
Jeżeli miałaby wybierać to ze względu na zapach najbardziej podobała mi się maseczka z granatem, potem mango a na końcu arbuz - w takiej kolejności jak je użyłam.
Jakie jeszcze maseczki mam do przetestowania możecie przeczytać TU.


Zapraszam do komentowania. Odwiedzam wszystkich komentujących, a jak zainteresowało Cię to co piszę to zapraszam do obserwowania. Nie musisz pozostawiać linków, na pewno do Ciebie trafię.

16 komentarzy:

  1. Zaciekawiła mnie ta maseczka, ale z pewnością poczytam też o pozostałych :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli się nie klei,to już lubię :D ale zapewne nie będę miała okazji kupić...

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie najbardziej kuszą właśnie te dwie poprzednie szczególnie mango :)

    OdpowiedzUsuń
  4. o takiej maseczki dawno nie miałam...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja ostatnio jakoś nie mogę się zebrać by nałożyć wieczorem jakakolwiek maseczkę :) Musze to dziś nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
  6. W maskach w płachcie nie lubię tego że po zdjęciu ta esencja czy też krem strasznie się klei. Z tego też powodu bardzo rzadko sięgam po tego typu maski.
    Chętnie zapoznam się z Twoimi innymi recenzjami na temat masek:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Za zapachem melona nie do końca przepadam ale na granat i mango skusiłabym się o wiele chętniej :-) ale najważniejsze, że maska działa i rzeczywiście czuć nawilżenie skóry :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam ale wygląda całkiem fajnie!
    Chętnie wypróbuję, bo bardzo lubię maski :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam maseczki! Ta wygląda prezentuje się bardzo dobrze :)
    dreamerworldfototravel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. To fajny relaks przy okazji:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  11. Tyle dobrego czytam o maskach w płacie, że chyba w końcu sama spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajnie, że byłaś z niej zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń